Dodano: 01 sierpień 2017, 11:35

Komu tożsamość narodowa?

„Ci którzy chcą, żeby instytucje demokratyczne przetrwały, nie mogą uciec od pola patriotyzmu. Nie może być tak, że tylko ci, którzy chcą reżimu autorytarnego, mówią o narodzie.” – uważa profesor Timothy Snyder, historyk z Uniwersytetu Yale. Nie jest pierwszym, który zaapelował o pozytywne przemyślenie pojęć, które niektórzy uważają za nacjonalistyczne. W 2015 roku na konferencji w Berlinie minister Thomas de Maiziere powiedział: „Jestem zdana, że nie powinniśmy tak po prostu pozostawiać pojęcia „ojczyzna“ populistom i radykałom. Powinniśmy go bronić i świadomie używać.“ Często my Ślązacy czy Mazurzy z zaskoczeniem spotykamy Niemców z Niemiec zdziwionych naszym staraniem o zachowanie tożsamości niemieckiej, odbudowę znajomości języka, dwujęzyczne nazwy miejscowości. W zeszłym tygodniu znów usłyszałem kogoś, kto orzekł, że jako Niemiec nie wie co mogłoby składać się na tożsamość niemiecką. Co ciekawe, wydawało się, że jednocześnie wie, jak zdefiniować europejskość.

Jesteśmy chyba w lepszej sytuacji. W samej mniejszości niemieckiej czy swojej rodzinie od lat spotykałem stale ludzi, którzy nie definiowali teoretycznie swej tożsamości, ale nie mieli problemu jej w sobie czuć. To dało im siłę do ryzykownej kultywacji języka, gdy tego zabraniano, czy dbania o pamięć historyczną, gdy tylko pojawiła się demokracja. Byli i są dumni z tego, że mogą być Niemcami i się do tego przyznać. Minister de Maiziere przyznał temu spostrzeżeniu rację mówiąc: „W pewien sposób Wy, wysiedleni, członkowie mniejszości niemieckich i mniejszości narodowych w Niemczech, pokazaliście nam, w jaki sposób zmierzyć się z tożsamością, tradycją i językiem”.

Mógłbym cytować tutaj wiele tekstów Jana Pawła II, który wielokrotnie określał znaczenie patriotyzmu jako formy miłości, a nie nienawiści. Sam od lat powtarzam, że zbudować w sobie silną tożsamość może tylko ten, kto nie boi otwierać się na innych. Bo duma narodowa jest podobna do ciśnienia krwi. Za wysokie, ale i za niskie jest niebezpieczne. Mniejszość niemiecka stoi w rozkroku pomiędzy niemiecką tendencją, która ową dumę podejrzliwie traktuje czy wręcz jej nie rozumie, a współczesną polską skłonnością do przeciwstawiania jej innym narodom, aż do wrogości włącznie. Demokracja nie przeczy dumie z narodowości, a ona nie może być wrogością, antyeuropejskością i nie jest pojęciem z przeszłości, jak myśli często młodzież. Przeciwnie, jest podstawą realizacji tego co Unia Europejska uczyniła swoją zasadą: „In varietate concordia” czyli „Jedność w różnorodności”.

Autor: Bernard Gaida

Dodaj komentarz