Dodano: 07 sierpień 2017, 10:46

Pomiędzy symbolem a praktyką

Zaczął się sierpień.  To ostatni moment, by postarać się o wzięcie udziału w wyborach do Bundestagu, które odbędą się 24 września. To przywilej oczywiście tylko dla tych, którzy są obywatelami Niemiec. Przywilej to też zobowiązanie. Nie czuję jednak wokół siebie atmosfery zainteresowania tymi wyborami. Sam dopiero co wysłałem wniosek o wpisanie mnie do rejestru wyborców, a więc musiałem załączyć również swoje uzasadnienie. Ono ponownie uświadomiło mi, jak wielką wartością i jak wyjątkowe jest dla mnie, mieszkańca współczesnego Śląska, bycie także obywatelem Niemiec. Kilkaset tysięcy ludzi w Polsce podobnie jak ja, cieszy się z tego przywileju, ludzi coraz młodszych, którzy nie pamiętają czasów, gdy niemiecki Stammbuch rodziny był przechowywany jako świętość.  Stamm to pień drzewa, podstawa która się rozrasta w konarach ale scala je wszystkie. Tylko szeptem przekazywano sobie informację, kto przechowuje go w ukryciu. Dzisiaj słyszę najczęściej dywagacje i pytania, co daje komuś bycie obywatelem Niemiec. Nawet jeśli dziś ma on praktycznie mniejsze znaczenie, to stało się to dzięki Unii Europejskiej, której członkiem jest zarówno Polska jak i Niemcy.

Pozostaje potrzeba uświadamiania sobie, dlaczego ma się prawo do tego obywatelstwa, pomimo faktu iż mieszkamy w Polsce. Kiedy znajdujemy odpowiedź na to pytanie, przypominamy sobie zapomniany w powojennej Europie otwartych granic fakt, że prawo do tego obywatelstwa jest skutkiem tego,  iż nasi ojcowie i dziadkowie po prostu urodzili się i żyli na Śląsku czy Mazurach, które były częścią Niemiec. Jesteśmy spadkobiercami tej rzeczywistości. Współczesne Niemcy ten fakt uszanowały i uznały. Jeśli nasi przodkowie byli częścią niemieckiej społeczności, to i nam to prawo przysługuje. To prawo wreszcie przypieczętowali prawem wyborczym.  Mój już nieżyjący ojciec cztery lata temu ze wzruszeniem pierwszy raz w życiu skreślił niemiecką kartę wyborczą. Przeżywał to bardzo mocno, gdyż uświadamiał sobie także to, że był to jednocześnie jego ostatni raz. Może dlatego, czując się jego spadkobiercą, szczególnie silnie odczuwam wagę tych wyborów. Pisząc uzasadnienie, uświadomiłem sobie jakie znaczenie ma dla nas wynik wyborczy. Dzięki niemieckiej polityce wsparcia dla mniejszości, niemieckie dzieci uczą się w soboty niemieckiego, funkcjonują warsztaty muzyczne, odbywają się wykłady, remontuje się szkoły stowarzyszeniowe dla uczniów z niemieckich rodzin i wiele więcej.  Czujemy wsparcie z Berlina mimo, że często w głównym nurcie tej polityki słychać o nas mało.  Podobnie jak w obecnej kampanii wyborczej, którą ze strony niemieckich partii trudno u nas dostrzec.

Autor: Bernard Gaida

Dodaj komentarz