Dodano: 02 październik 2017, 10:41

Katalonia

Kiedy patrzyłem na zdjęcia z ulic Barcelony, nie mogłem uwierzyć, że dzieje się to naprawdę. Nie jestem znawcą systemu prawnego Hiszpanii, ani zasad autonomii jaką cieszą się tam regiony, czy też historii Katalonii i Hiszpanii. Zastanawiam się jednak jak to możliwe, że w ramach Unii Europejskiej dochodzi do zjawisk takich jak Brexit, referendum w Szkocji czy obecna próba referendum w Katalonii. Dlaczego Europą wstrząsają takie zjawiska? Wydawało by się, że spokojne i ewolucyjne jednoczenie się Europy, zapoczątkowane przez Jeana Moneta i Roberta Schumanna w 1952 roku powstaniem w obrębie sześciu państw Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, zaczęło się psuć wraz z radykalnym rozszerzeniem na wschód, zakończonym w 2013 roku wejściem Chorwacji jako 28 członka Unii.

Ale wiemy przecież, że już wcześniej targały krajami Wspólnoty Europejskiej siły domagające się większej suwerenności dla regionów. Ataki terrorystyczne w kraju Basków i Irlandii Północnej nie były odosobnione. Przecież autonomia Południowego Tyrolu we Włoszech przez całe lata była zdobywana również poprzez akty zabarwione przemocą. Właściwie wszystkie te ruchy zostały w jakiś sposób uspokojone poprzez koncepcje daleko idącej autonomii dla regionów, przy zachowaniu integralności poszczególnych państw i nienaruszalności granic. Jednocześnie zrastająca się Europa ze swoją strefą Schengen czyniła z granic coraz bardziej jedynie symboliczną linię na mapie. A jednak stale w obrębie jednoczącej się Europy pozostaje otwarte pytanie o kierunek i kres tego procesu.

Z czasu przedakcesyjnego w Polsce pamiętamy debaty: czy celem jest Europa Państw czy Europa Regionów? Wiemy, że w debatach na Śląsku w sposób naturalny większość nas Ślązaków zachwycała się ową koncepcją Europy Regionów, z malejącą rolą państw. Choć debata ucichła tak u nas jak i w europejskich ośrodkach władzy, to pytanie nie zniknęło. Zwolennicy wzrastającej suwerenności regionów nie ograniczają jej do prowadzonej w UE polityki regionalnej o charakterze finansowo-gospodarczym. Ich marzeniem jest uzupełnienie aspektów gospodarczych pozwalającą na rozwój tożsamości autonomią kulturową. Wydaje się, że brak jasnych kierunków dalszej integracji europejskiej i tendencje centralistyczne promieniujące zwłaszcza z naszej części kontynentu sprawiają, że regiony silne tożsamością, zaniepokojone hamowaniem naturalnego procesu przesuwania kompetencji do regionów, postanawiają na własną rękę podnieść rangę swoich krajów. Bez zgody całej UE na dalszą integrację, tendencje odśrodkowe w krajach członkowskich będą nią nadal wstrząsać. Niestety, nie zawsze bezkrwawo.

Autor: Bernard Gaida

Dodaj komentarz