Dodano: 06 luty 2018, 15:14

Czy wylano dziecko z kąpielą?

Nie sposób w dzisiejszej kolumnie uniknąć tematu, który rozgrzał do czerwoności opinię publiczną zarówno w Polsce, jak i tym razem na świecie.

Zmiana ustawy o IPN miała ułatwić walkę z określeniem „polskie obozy koncentracyjne” poprzez penalizację używania takich sformułowań. Biorąc pod uwagę fakt, że zwykle używali takich określeń dziennikarze czy politycy poza Polską, należy powątpiewać w skuteczność ich karania. Ale jak wskazuje analiza uchwalonych zmian, ustawodawca znacznie poszerzył zakres tego, co uznaje za karalne, nie zadbał o właściwą debatę publiczną i dyplomatyczną, a na dodatek – jak ostatnio bywa – niejasno sformułował sam przepis.
Wywołało to z jednej strony najsilniejszą reakcję ze strony Izraela i USA, a z drugiej – eksplozję mowy nienawiści zwłaszcza w stosunku do Żydów. Dobrze więc, że kilka dni temu ukazało się oświadczenie ministra spraw zagranicznych Niemiec Sigmara Gabriela, w którym podkreślając niemiecką odpowiedzialność za holokaust pisze: „Szczegółowe rozliczenie się z własną historią i odpowiedzialnością jest dla nas, Niemców, bezustannym molarnym obowiązkiem z uwagi na popełnione przez Niemców i Niemcy przestępstwa w Polsce”.

Faktycznie w Niemczech od zakończenia strasznej wojny nieustannie prowadzi się świadomą politykę stawania w prawdzie wobec przeszłości, co doprowadziło do sytuacji, że to właśnie Niemcy uchodzą za najważniejszego gwaranta przyszłości UE oraz pokojowego współżycia wewnątrz i na zewnątrz wspólnoty. Proces stawania wobec prawdy w Polsce do końca PRL był ze względu na brak wolności słowa i badań naukowych niemożliwy. Po przemianach w latach 1989/90 udało się tylko częściowo nadrobić zaległości. Z setek powojennych obozów dla ludności niemieckiej, w których tysiącie ludzi było zamkniętych przez miesiące lub lata, tylko historia nielicznych ujrzała światło dzienne. Faktem jest, że tysiące, wśród nich także wiele kobiet i dzieci nie przeżyło tortur, chorób i niedożywienia. Dlatego niebezpieczne może być zatrzymanie procesu, o którym św. Jan Paweł II na Górze św. Anny mówił: „Ziemia ta bowiem wciąż potrzebuje wielorakiego pojednania”.

Pojednanie wymaga poszukiwania prawdy. Tymczasem wydaje się, że wbrew zapowiedziom sformułowanie art. 55a dodatkowo rozszerza zakres działania tej ustawy poza „przypisywanie Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu zbrodni popełnionych przez III Rzeszę”. Mówi bowiem w drugiej części zdania o „innych przestępstwach stanowiących zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodniach wojennych”, co wydaje się sugerować, że takie nigdy w Polsce nie miały miejsca.

Bernard Gaida

Autor: Bernard Gaida