Dodano: 11 kwiecień 2018, 13:26

Jeden z największych Ślązaków

Ostatnimi słowami mojego ojca był znany i przepiękny wiersz Dietricha Bonhoeffera:

Gdy dobra moc Twa stale mnie ochrania,
nie lękam się, co mi przyniesie dzień,
Ty jesteś ze mną stale od zarania,
Ty chronisz mnie, gdy idzie nocy cień.

(Tłum.: ks. Tomasz Bruell 1980)

W poniedziałek obchodzono 73. rocznicę stracenia Dietricha Bonhoeffera, ewangelickiego teologa i przeciwnika narodowego socjalizmu. Tę modlitwę Bonhoeffer napisał w grudniu 1944 roku w areszcie gestapo i jest to jego ostatni zachowany tekst przed egzekucją 9 kwietnia 1945 roku. Kto potrafiłby to wyczytać z tych cichych i spokojnych słów? Ale taka jest prawda. Jego zapiski z aresztu generalnie pokazują nowy wymiar myślenia.

Jednak pozostawił on też wiele innych dzieł teologicznych i dał się wcześnie poznać jako krytyk narodowosocjalistycznej zasady przywódczej. W 1933 opublikował on esej pt. „Kościół a kwestia żydowska” i zażądał, aby Kościół ewangelicki nie tylko pomagał ofiarom państwowej represji, ale włączył się aktywnie w ruch oporu. Jednak bez sukcesu. W 1935 roku Bonhoeffer wstąpił do Kościoła Wyznaniowego. W 1938 nawiązał ściślejsze kontakty z osobami z ruchu oporu antyhitlerowskiego. 22 sierpnia 1940 Bonhoefferowi zakazano publicznego przemawiania „na całym terenie Rzeszy ze względu na jego działalność demoralizującą naród”. Zakaz działalności literackiej nadszedł w marcu 1941 roku. Bonhoeffer jako znany przeciwnik reżimu był więziony za „działania na niekorzyść sił zbrojnych” od 5 kwietnia 1943 aż do jego egzekucji.

Niektóre z myśli tego wielkiego, urodzonego we Wrocławiu Ślązaka także do dziś pozostają aktualne. Jak właściwe są tu i teraz jego myśli: „Głupota jest bardziej niebezpiecznym przeciwnikiem dobra niż złośliwość. (...) Wobec głupoty jesteśmy bezsilni. Ani protestami, ani siłą nic tutaj nie jesteśmy w stanie uczynić. (...) Przy tym głupi – w przeciwieństwie do złośliwego – jest w pełni z siebie zadowolony”. Myślę, że wtedy miał on na myśli tych wszystkich, którzy jako bezmyślna masa ślepo szła za podżegaczami i oszustami, nie kontrolując, czy praktyka odpowiada deklarowanym zasadom. Bądźmy nie tylko dumni z tego wrocławianina, ale uczmy się też odważnie sprzeciwiać złośliwości i pozostać wiernymi wyższym wartościom. To znowu jest konieczne.

Autor: Bernard Gaida