Log in

Wybory samorządowe

No i zaczęła się kampania wyborcza. Kampania, która teoretycznie odbywa się najbliżej każdego obywatela i powinna nas z wszystkich kampanii i wyborów najżywiej interesować. Na listach w województwie opolskim pojawią się także osoby, które stanęły do nich z list mniejszości niemieckiej. W innych województwach na listach innych komitetów wyborczych pojawią się pojedyncze osoby, które znane nam są z działalności w społeczności niemieckiej w Polsce. To cenna wiadomość, że w czasie gdy bycie w mniejszości narodowej niekoniecznie postrzegane jest pozytywnie, są ludzie, którzy mają na to odwagę.

Niektórych ta odwaga opuściła bądź też kalkulacje polityczne przekonały, by swe jasne określenie zapisać tym razem nieco mniejszymi literami. Niezależnie od tego wszyscy startujący w tych wyborach z lokalnych i regionalnych ugrupowań stoją w prawdziwej opozycji do politycznego establishmentu, który rozgrywa swoją kampanię na ekranach telewizorów, kłócąc się o ilość linii metra w Warszawie czy spierając się o rzetelność sondaży dających w Krakowie przewagę kandydatce PiS przed obecnym prezydentem. Istnieje niebezpieczeństwo, że społeczeństwo polskie ze swym minimalnym rozsądkiem politycznym zacznie wierzyć w to, że swym głosem w jednej z tysięcy gmin musi się włączyć w ten spór pomiędzy PiS i PO. Zapominając, że warszawskie metro niczego nie wnosi dla Dobrodzienia czy Kluczborka, że nawet spór o wyprawkę szkolną 300+ nie leży w kompetencjach żadnego z organów, do których właśnie mamy wybierać burmistrzów i radnych.

Żadnego znaczenia nie ma to, czy burmistrz ma umocowanie w jakiejś ogólnopolskiej partii. Dla nas natomiast ogromne znaczenie ma, czy rozumie Śląsk, Warmię czy Mazury, czy jest wrośnięty w swą ziemię i czy szanuje jej historię. Historię, której nie będzie wymyślał na nowo, tylko z równym szacunkiem odniesie się do jej niemieckich, polskich i innych elementów. Ale którą też w ramach ciągłości historycznej będzie gotów dalej tworzyć i z której każdy mieszkaniec będzie mógł być kiedyś dumny.

Brakuje nam ogromnie ludzi gotowych z jednej strony upamiętnić zapomniane wydarzenia, powojenne obozy dla Niemców, wybitne postacie także niemieckiej kultury związane z naszą ziemią, zawalczyć o edukację i regionalną, i w języku niemieckim, ale także tych, którzy nadal chcą rozwijać partnerstwa z bliskimi nam niemieckimi samorządami, stowarzyszeniami, firmami, by wzmacniać sieć powiązań europejskich wbrew niechęci rządzących. (Wszak im ściślej wiążemy się z UE, tym bezpieczniej dla wszystkich, którzy nie czują się kulturowo Polakami, ale też tych, którzy pragną integracji europejskiej). Takimi ludźmi są właśnie ci, którzy związani są z mniejszością niemiecką. Pamiętajmy o tym przy urnach.

Bernard Gaida