Log in

Delegacja FUEN odwiedziła Ukrainę

W dniach 22-23 marca odbyła się wizyta delegacji FUEN na Ukrainie. Jej uczestnikiem był również przewodniczący zarządu ZNSSK w Polsce, a zarazem przewodniczący Grupy Roboczej Mniejszości Niemieckich (AGDM) Bernard Gaida. Podróż była nie tylko okazją do poznania ogólnej sytuacji mniejszości narodowych na Ukrainie, ale także bliższego przyjrzenia się życiu Niemców w tym kraju.

Bytom

Bytom

Pamiętam sprzed laty spotkanie autorskie z Henrykiem Wańkiem autorem ważnego dzieła „Finis Silesiae”. Wypowiedział on wtedy słowa, że Śląsk bez niemieckiej kultury jest tylko nazwą geograficzną. Rugowanie z jego krajobrazu owej niemieckości jest więc w istocie pozbawianiem go jego unikatowej podmiotowości. Zobrazował to znikającym w Polsce minionym pięknem Bytomia, który był klejnotem Górnego Śląska. Niedzielne popołudnie w Bytomiu mi o tym przypomniało. Ulice zabudowane kamienicami o przepięknych fasadach, teraz najczęściej zniszczone, niektóre opuszczone czy przeznaczone do rozbiórki, starają się jak starsza kobieta pokazać swoją niegdysiejszą urodę. Kilkadziesiąt lat rabunkowego gospodarowania i zerwania symbiozy rozwoju miasta oraz działającego w nim przemysłu tworzonego i prowadzonego przez jego mieszkańców widać jak na dłoni.

Na ulicy bez skrępowania przechodnie mówią po śląsku w dialekcie tak różnym od opolskiej wersji, ale takim samym jak w Dobrodzieniu/Guttentag. W centrum Bytomia w minioną niedzielę zgromadziło się kilkadziesiąt osób, by wziąć udział w radosnym wydarzeniu otwarcia nowej siedziby dla bytomskiej społeczności Ślązaków czujących się Niemcami. Warto to tak nazwać, by znów uświadomić sobie, że Niemcy na Śląsku nie są i nie byli tutaj jakąś różną od Ślązaków społecznością. Są po prostu Ślązakami. W nowym lokalu dla tej bytomskiej, szczególnie aktywnej pod wodzą młodego zarządu grupie mniejszości niemieckiej, ma się zrealizować jego ambicja stworzenia w Bytomiu Centrum Kultury Niemieckiej.

Cieszy bardzo, że dokonuje się to z poparciem władz miasta reprezentowanych na uroczystości przez Prezydenta Miasta i radnych. Dlatego też naturalna była moja myśl, że samorządy mogą co prawda w wyniku wyborów również mieć różny stosunek do przeszłości i współczesnego znaczenia języka oraz kultury niemieckiej na Śląsku, ale ich regionalne korzenie są sporą gwarancją, że zawsze będzie on co najmniej tolerancyjny. Pewnie dlatego centralistyczne zapędy obecnych reformatorów państwa mają za chwilę ograniczyć także względną niezależność samorządów.

  • Dział: Blogi

O mniejszościach na Ukrainie

Przewodniczący zarządu ZNSSK w Polsce oraz Grupy Roboczej Mniejszości Niemieckich w FUEN (AGDM) Bernard Gaida jako członek delegacji FUEN bierze udział w rozmowach Okrągłego Stołu Mniejszości Narodowych Ukrainy.

Tusk – opcja niemiecka?

Tusk – opcja niemiecka?

Przed paru dniami, czyli w momencie, w którym eurodeputowany Jacek Saryusz-Wolski został ogłoszony oficjalnie kandydatem Polski na stanowisko szefa Rady Europejskiej, niewybredne ataki na Donalda Tuska z ust czołowych polityków rządzącej opcji oraz wiernych im mediów ruszyły z siłą wodospadu. Abstrahuję od nielogiczności tej decyzji skazanej na porażkę - bądź jedynie pomysłodawców w przypadku niechybnej porażki Saryusza-Wolskiego, bądź Polski w ogóle w przypadku niewybrania żadnego z dwóch kandydujących Polaków. Ponieważ możliwość wybrania kandydata PiS, które jak się dowiedzieliśmy zobowiązało rząd RP do wysunięcia nowej kandydatury i odmowy poparcia Tuska od samego początku, jest bliska zeru, należy założyć, że celem nie jest wprowadzenie Jacka Saryusza-Wolskiego na to wysokie stanowisko w UE.
Paradoksalnie wybranie Donalda Tuska, lub może kandydata z innego kraju Unii, będzie być może przez strategów PiS uznane za zaplanowane przez nich zwycięstwo. Od ponad roku wszak widzimy, że często prowadzona przez Rząd Beaty Szydło polityka zagraniczna służy celom w istocie wewnętrznym. Dyplomatycznym rozmowom prowadzonym przez polskich polityków za granicą towarzyszy zupełnie inna narracja kierowana do wewnątrz. Znanym mi przykładem są rozmowy polsko-niemieckiego Okrągłego Stołu, w których od dawna ze strony polskiej delegacji rządowej nie padło oczekiwanie uznania społeczności Polaków zamieszkałych w Niemczech za mniejszość narodową, a jednocześnie w polskich mediach usiłuje się tworzyć wrażenie jakoby był to jeden z najważniejszych postulatów. W ten sposób ubocznym skutkiem tego dysonansu jest budowanie obrazu Niemiec jako rządu nieprzychylnego Polakom. 
W ostatnich kilku dniach słyszymy z ust polityków opcji rządzącej powielane hasła, jakoby Tusk był w istocie niemieckim kandydatem, że ma poparcie Angeli Merkel, która zmusza inne kraje do poparcia jego kandydatury. Narracja jest tak bardzo nacechowana dychotomią konfliktu polsko-niemieckiego, że wręcz niknie przy tym kontekst europejski. Przy tej zamierzonej jak sądzę narracji, celem wydaje się kolejne pogorszenie wizerunku Niemiec w oczach sporej części polskiego społeczeństwa, a przy okazji niejako obnażenie gorszącego obrazu Unii Europejskiej, uzależnionej od woli Niemiec, a więc także nieprzyjaznej wobec Polski. W ten sposób być może stratedzy obecnej polityki osiągną także obniżenie ciągle wysokiego poparcia Polaków dla członkowstwa w Unii, a przecież pozostawanie w konflikcie z nią wydaje się jednym z celów obecnej polityki i kreowania wizerunku PiS.

  • Dział: Blogi

Stolica Śląska

Niedawno miałem okazję zwiedzić w Pałacu Królewskim we Wrocławiu wystawę "1000 lat Wrocławia". Wystawa budzi respekt i pozwala zobaczyć całą historię, która w swej większości jest niemiecką historią.

  • Dział: Blogi

Strategia

W dzisiejszym skomplikowanym świecie planowanie nie jest zaletą lecz koniecznością. Staje się ono koniecznością zwłaszcza w organizacjach, w których gromadzą się tysiące ludzi. Niemcy w Polsce taką strukturę posiadają, nawet jeśli na co dzień jej czasem nie dostrzegamy.

  • Dział: Blogi

Kanclerz Merkel w Polsce

W rozchwianym świecie i Polsce od piątku króluje informacja o wizycie Pani Merkel w Warszawie. Jest ważna, ale wiemy, że losy świata ani Europy od niej nie zależą. Kiedy przeczytacie te słowa będzie już po wizycie i być może z dyplomatycznych wypowiedzi będziemy próbowali sobie wyrobić zdanie o jej efektach.

  • Dział: Blogi

Kolumna 30.11.2012 - Masa krytyczna

Do niedawna mniejszości a zwłaszcza niemiecka była niemal jedyną społecznością zwracającą uwagę na zjawisko nietolerancji, braku akceptacji dla inności, wrogość wobec wszystkiego, co w Polsce nie dość polskie. Wyraża się to w języku, który uznaliśmy za język nienawiści.  Rok temu składając wieniec pod pomnikiem spalonej przez nazistów synagogi mówiłem, że jest to też ostrzeżenie przed przemilczaniem niewinnych oznak nietolerancji prowadzącym wprost do wielkich tragedii. W ostatnim tygodniu język nienawiści w Polsce przekroczył masę krytyczną skoro już nie tylko sama mniejszość niemiecka, ale także inne partie zaprotestowały przeciw atakom posła PiS Sławomira Kłosowskiego na prawa mniejszości narodowych. Ważny głos w dyskusji zabrał premier Tusk protestując przeciw „polowaniu na mniejszości” a minister Michał Boni zwołując posiedzenie Komisji Wspólnej, jako symbol wsparcia dla mniejszości narodowych i protestu przeciw językowi nienawiści.  Minister wezwał milczący do tej pory Kościół do reakcji. Poniedziałkowe posiedzenie komisji wskazało na dotychczasową bierność administracji państwowej i opieszałość wymiaru sprawiedliwości wobec siania nienawiści i nietolerancji. Minister zapowiedział zwiększenie wymogów wobec pełnomocników wojewodów do spraw mniejszości wzywając ich do odwagi we wspieraniu mniejszości narodowych.   Jednak nakazy i zakazy, choć ważne nie zastąpią pozytywnego i nieustannego podkreślania wartości mniejszości narodowych dla regionu, jako jego bogactwa i specyfiki. W tym kontekście opolska konferencja na temat depopulacji zaszczycona obecnością premiera Tuska okazała się złym przykładem. Mówieniem o kolejnym programie regionalnym przemilczającym skrupulatnie obecność śląskich Niemców.  Definiowanie problemów demograficznych regionu, rekordowej emigracji bez choćby wymienienia nazwy mniejszości niemieckiej dowodzi odwracania się plecami do jądra problemu.  Wypada, więc powiedzieć twórcom założeń Specjalnej Strefy Demograficznej, że błędne zdefiniowane problemu może prowadzić jedynie do błędnego programu. Może dlatego dało się wyczuć w słowach premiera dużą rezerwę?

  • Dział: Blogi
Subskrybuj to źródło RSS