Log in

Raport vs. rzeczywistość

  • Napisane przez Krzysztof Świerc
  • Dział: Polityka
Bernard Gaida, der Vorsitzende des VdG Foto: Marie Baumgarten Bernard Gaida, der Vorsitzende des VdG

Informacja szefa MSWiA na temat aktualnej sytuacji mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce.

W minionym tygodniu sejmowa Komisja Mniejszości Narodowych i Etnicznych wysłuchała informacji szefa MSWiA na temat aktualnej sytuacji mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce. Przedstawił ją Cezary Maliszewski, zastępca dyrektora departamentu w tym resorcie.

Informacja szefa MSWiA oraz dyskusja sejmowej komisji dotyczyły VI Raportu w sprawie sytuacji (w 2017 roku) mniejszości narodowych i etnicznych oraz języka regionalnego w Rzeczypospolitej Polskiej. Z informacji szefa MSWiA wynika, że na tle krajów europejskich, szans i możliwości, jakie stwarza prawodawstwo w Polsce sytuacja pod tym względem jest bardzo dobra, a kwestie, co do których występują różnice zdań i opinii, są na bieżąco rozwiązywane. Wsłuchując się w ton tych słów, można by uznać, że wszystko jest w najlepszym porządku, ale… czy faktycznie tak jest i czy z opinią tą zgadzają się przedstawiciele mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce? Jeśli nie, to gdzie widzą w tej kwestii największe deficyty i gdzie informacja ta mija się z rzeczywistością?

Daleko od zadowolenia

– Niestety, z tak przedstawioną tezą trudno się zgodzić. Zresztą sam fakt, że Komisja Sejmowa Mniejszości Narodowych i Etnicznych w styczniu 2020 roku zajmuje się de facto dokumentem historycznym, datowanym na 2017 rok, najlepiej świadczy o poziomie traktowania polityki mniejszościowej generalnie. Nie jest to oczywiście zarzut wobec obecnego składu komisji, która funkcjonuje dopiero dwa miesiące, a raczej poprzedniej kadencji Sejmu, jak i rządu. Jedno i drugie wskazuje na to, że daleko odbiegamy od stanu uzasadniającego poczucie zadowolenia – twierdzi Bernard Gaida, szef VdG oraz przewodniczący Grupy Roboczej Mniejszości Niemieckiej w Europie (AGDM). – Należy zwrócić też uwagę na nierówność traktowania stron w czasie sporządzania kilkusetstronicowego raportu, do którego uwagi strona mniejszościowa mogła zgłaszać w terminie zaledwie 10 dni, a Sejm, jak widać, miał aż trzy lata, aby się nim zająć. W tej sytuacji z natury rzeczy konkretne problemy mniejszości narodowych zgłaszane przez ich przedstawicieli wykraczały poza treść raportu, gdyż wydarzyły się w ostatnich trzech latach. A do nich należy bodaj największy problem systemowy, z jakim borykają się Niemcy w Polsce, czyli drastyczna redukcja ilości godzin języka niemieckiego w klasach 7–8 szkoły podstawowej w wyniku niezgodnej z literą prawa interpretacji przepisów zabisowana przez MEN.

Bernard Gaida zwrócił też uwagę na drastyczne różnice pomiędzy zaangażowaniem poszczególnych pełnomocników wojewodów na przykładzie woj. opolskiego i dolnośląskiego, a także na zbyt niskie finansowanie potrzeb społeczno-kulturalnych mniejszości narodowych oraz nierównomierność finansowania mediów dla mniejszości narodowych w poszczególnych ośrodkach radiowych i telewizyjnych. Poza tym zdaniem szefa VdG największym mankamentem samego raportu jest ograniczenie podstawy prawnej, na której on bazuje, odnosząc się wyłącznie do przepisów krajowych, przez co nie ma żadnego odniesienia zewnętrznego i każdy jego czytelnik może mieć bardzo pozytywne zdanie o sytuacji mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce, jak sugeruje to MSWiA.

Nasza sytuacja in minus

Jeśli omawiany raport porówna się z innymi dokumentami o charakterze europejskim czy też poprosi się o głos przedstawicieli mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce, to widać, że prawda jest inna niż w owym raporcie. Poza tym omawiany raport nie wymienia w ogóle dwóch podstawowych dokumentów Rady Europy ratyfikowanych przez RP, a w związku z tym nie zajmuje się też regularnie sporządzanymi przez Radę Europy ocenami ich realizacji przez Polskę. Chodzi o „Ramową konwencję o ochronie mniejszości narodowych”, zwłaszcza „Europejską kartę języków regionalnych i mniejszościowych”. – Gdyby raport je wymieniał, to musiałby również zamieścić informacje o negatywnej ocenie realizacji wielu zobowiązań Rzeczypospolitej Polskiej, które nie zostały wykonane. Dotyczy to zwłaszcza szkolnictwa, gdzie Polska jasno zobowiązała się do utworzenia na terenach zamieszkanych przez mniejszość niemiecką szkół z językiem niemieckim wykładowym – mówi Bernard Gaida. – Dopiero kiedy sytuację mniejszości porówna się z wzorcem, jakim jest ratyfikowana karta, widać, jak wiele jest do zrobienia i jak bardzo odbiega in minus nasza sytuacja od na przykład Niemców w Rumunii czy Polaków na Litwie, którzy dysponują całą siecią szkolnictwa od przedszkola do szkolnictwa wyższego w swoich językach ojczystych. Należy dodać, że ćwierć miliona Polaków na Litwie ma do dyspozycji 100 takich szkół, a porównywalnie duża mniejszość niemiecka w Polsce – ani jednej.

Wobec tego Bernard Gaida postawił wniosek, aby rządowy raport nie mógł w przyszłości pomijać tych ratyfikowanych dokumentów i ich ocen, a jednocześnie dodał: – Wydaje mi się, że wniosek został przez komisję przyjęty, ale czy zostanie zrealizowany, pokaże następny raport, który powinien powstać z datą 2019 roku.

Milion złotych mniej

Traktowanie mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce podsumował też poseł MN Ryszarda Galla, który stwierdził, że wiele o tym mówi chociażby pierwsze czytanie budżetu na 2020 roku, które miało miejsce w ubiegłym tygodniu. Okazuje się, że w tym budżecie zaproponowana przez MSWiA kwota na działalność mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce pomniejszona jest o milion złotych! – Każdy, kto interesuje się mniejszościami w Polsce i analizuje ten temat, wie, że zapotrzebowanie środków na utrzymanie mniejszości, ich kultur i tak dalej jest o wiele, wiele wyższe niż proponowane kwoty. Pragnę zaakcentować, że od wielu lat pomimo różnych sytuacji, jakie miały miejsce w budżecie państwa, jednak starano się minimalnie zwiększać kwotę na działalność mniejszości narodowych i etnicznych bądź – jeśli było trudno – utrzymać ją na wcześniejszym poziomie – wspomina poseł Ryszard Galla i dodaje: – Nawet za czasów PiS ów poziom kwoty udawało się utrzymywać, a teraz mamy tąpnięcie, obniżenie o milion złotych. Ktoś może powiedzieć: co to jest milion złotych? No właśnie. Dla rządu nic, ale dla środowiska mniejszości narodowych i etnicznych jest to kwota znacząca i co za tym idzie – mamy odpowiedź, że nie wszystko jest w porządku.

Poseł Ryszard Galla odniósł się też do sytuacji szkolnictwa i nauczania języków mniejszości, puentując problem w ten sposób: – Niestety po stronie ministerstwa nie ma woli, aby usiąść do stołu i porozmawiać, jak ten problem rozwiązać w trosce o lepsze i bardziej skuteczne nauczanie języka mniejszości wśród młodzieży. Owszem, mamy ustawę funkcjonującą 15 lat, ale powiedzmy sobie uczciwie – jest to ustawa, którą prezydent wrzucił do kosza.

 

"Ćwierć miliona Polaków na Litwie ma do dyspozycji 100 szkół w swoim języku ojczystym, a porównywalnie duża mniejszość niemiecka w Polsce – ani jednej."

Ostatnio zmieniany środa, 15 styczeń 2020 15:03