Log in
Bernard Gaida

Bernard Gaida

Email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. URL strony:

Nie pozwólmy

Kilka tygodni temu wszyscy zostaliśmy zmobilizowani przez posła Janusza Kowalskiego do wyjątkowego działania, żeby nie powiedzieć – do walki. Od 17 grudnia grozi nam kolejne, silne uderzenie w nauczanie języka niemieckiego. Kolejne, bo przecież już cichutko, pod pretekstem nowej interpretacji przepisów, zabrano uczniom w starszych klasach dwie lub trzy lekcje niemieckiego tygodniowo.

PZPR, która mistrzowsko powiązała idee socjalizmu i nacjonalizmu, znała zapewne myśl Wilhelma von Humboldta: „Prawdziwą ojczyzną jest właściwie język. To on determinuje tęsknotę za nią, a oddalić kogoś od ojczyzny można zawsze najszybszą i najłatwiejszą drogą, choć także najbardziej cicho, dzięki językowi”. Stąd też każdy nacjonalizm uderzał w inny niż własny język, jego naukę i posługiwanie się nim. Drastyczne obniżenie finansowania nauki z wykorzystaniem Sejmu ma temu służyć.

Ale nieoczekiwanie widzimy, że tym razem pojawił się opór. Opór nas samych oraz tych, którzy zrozumieli, że ta pozornie wyłącznie budżetowa decyzja w istocie jest zamachem na prawa mniejszości, na prawa obywatelskie i na wartość własnego języka dla tożsamości człowieka. Ten opór może będzie najbardziej pozytywnym efektem obecnej sytuacji. W obronie języka niemieckiego stanęli tym razem obok mnie i innych pełniących funkcje w mniejszości także: młodzi, szereg działaczy, przyjaciele nas Niemców na Śląsku, Pomorzu, Warmii i Mazurach, Polacy zdający sobie sprawę z wagi wykształcenia, ale także środowiska śląskich organizacji deklarujących nagle, że język niemiecki to także ich dziedzictwo kulturowe.

Posłowie, którzy zagłosowali za stopniowym ograniczaniem finansowania języków mniejszości, jak nikt wcześniej uświadomili wielu z nas, jaką wartość dla nas stanowi język niemiecki. Przecież nikt nie walczy z czymś bezwartościowym. Może miał więc rację ten, kto mi powiedział, że jeśliby nie było posła Kowalskiego, to należałoby go wymyślić. Tak wyraźnej solidarności z językiem niemieckim, naszym bazującym na nim dziedzictwie od 30 lat nie udało się wywołać. Niechaj ona nam zapadnie w serca i tam pozostanie, uruchamiając większą potrzebę przywracania tego języka w nas, naszych domach i na ulicach. Przywołując słowa Adama Mickiewicza: „ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił”, dostrzegamy wartość, którą chcą nam zabrać. Nie pozwólmy!

Bernard Gaida

  • Dział: Blogi

List noworoczny: Im trudniejsze czasy, tym większe wyzwania

So überschlägt sich die Zeit wie ein Stein von Berge herunter, und man weiß nicht, wo sie hinkommt und wo man ist“
Johann Wolfgang von Goethe

Liebe Landsleute und Freunde der Deutschen Minderheit,

żegnając stary rok sięgamy pamięcią wstecz, jednocześnie patrząc wprzód dokąd zmierzamy. Kolejny rok, w którym towarzyszyła nam pandemia odciska na nas swoje piętno tak w wymiarze osobistym jak i społecznym. Dlatego już na wstępie współczuję wszystkim, którzy w wyniku pandemii bezpośrednio czy pośrednio utracili swoich bliskich i z żalem wspominam członków naszej niemieckiej społeczności, którzy od nas odeszli. Jednocześnie z ogromną wdzięcznością zwracam się do wszystkich, którzy pomimo pandemii z jeszcze większym zaangażowaniem służyli naszej wspólnocie. Szczególnie tym, którzy czynili to społecznie. Dzięki wam przeprowadziliśmy setki projektów w naszych miejscach spotkań, wydaliśmy dziesiątki publikacji, mogliśmy znów zaoferować dzieciom Samstagskursy, a we współpracy ze szkołami uruchomić grupy języka niemieckiego dla uczniów starszych klas. Swoje projekty oferowały nam nie tylko rozsiane na Śląsku, Pomorzu, Warmii czy Mazurach organizacje zrzeszone w VdG, ale także Centrum Badań Mniejszości Niemieckiej czy Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej. Zamykamy rok pełen ważnych rocznic, którym staraliśmy się nadać godny charakter. VdG, któremu mam zaszczyt od niemal 12 lat przewodniczyć, obchodził swoje 30-lecie, które zbiegło się z rocznicą zawarcia polsko-niemieckiego „Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy”. 

Bardzo cieszyły nas pełne sale i proeuropejskie wystąpienia polskich samorządowców na naszych rocznicowych uroczystościach w Koszalinie i Katowicach. Tym bardziej, że przez cały rok wraz z wieloma spośród was dzieliłem wrażenie, że tylko Niemcom i mniejszości niemieckiej zależało na tym przypomnieniu. A był to krok milowy w niełatwej historii naszych krajów.

Plebiscyt i jego skutki 

W roku 100-lecia przeprowadzenia plebiscytu na Górnym Śląsku, który pomimo wyraźnej woli Ślązaków pozostania w granicach Niemiec nie zdołał zapobiec militarnemu rozstrzygnięciu uczyniliśmy wiele, by prawda o tych wydarzeniach zastąpiła ciągle czczone w Polsce mity. Staraliśmy się nadać tej rocznicy pojednawczy charakter, pokazując plebiscyt jako wygraną demokracji a tzw. powstanie śląskie jako jej tragiczne zaprzeczenie. Oddając jednakową cześć poległym po polskiej i niemieckiej stronie postanowiliśmy już rokrocznie świętować jedyną sensowną rocznicę tego konfliktu, czyli złożenia broni 5 lipca 1921 roku. Świadomie stanęliśmy w opozycji do państwowych obchodów wybuchu tragicznych i często bratobójczych walk i przelewu krwi. Niech to będzie trwałą spuścizną roku 2021 na Śląsku i jasnym znakiem pojednawczej roli Niemców w Polsce, jednak z szacunkiem do prawdy historycznej i własnej jej oceny. Mamy nadzieję, że nadejdzie czas, gdy także przedstawiciele urzędów państwowych przyłączą się do nas.

Zagrożona dwujęzyczność 

Wydarzenia minionego roku przechodziliśmy z wyjątkowo aktywną postawą młodych Niemców ze Śląska, ale także Warmii i Mazur. Byli oni wyjątkowo widoczni poprzez swoje projekty, ale także w takich sytuacjach jak ta, gdy stanęli murem w obronie tablic dwujęzycznych na dworcach czy w czasie obchodów na Górze św. Anny lub w staraniach o zachowanie śladów niemieckiej przeszłości na Pomorzu. Dlatego z ogromną radością do ich dyspozycji oddaliśmy w tym roku Centrum Młodzieży w byłej siedzibie VdG w Opolu, gdzie już toczy się młodzieżowe życie, powstaje ich gazeta, odbywają się projekty.

Dystans, jaki daje się pomiędzy Warszawą a Brukselą czy Berlinem wyczuwać, nabierał realnych kształtów także w stosunku do nas, w próbach zakwestionowania prawa do istniejących już tablic dwujęzycznych, roli posła MN Ryszarda Galli w Sejmie, a wreszcie w szoku, jaki wywołało przegłosowanie w Sejmie znaczącej redukcji subwencji oświatowej na naukę języka mniejszości narodowej w 2022 roku i zapowiedź dalszej jej redukcji z podkreślaniem, że ma ona dotknąć tylko nas, Niemców w Polsce. W tej narastającej, nieprzychylnej atmosferze przeprowadzono Narodowy Spis Powszechny 2021, który skonfrontował każdego z nas z pytaniem o narodowość. Nie wiemy jeszcze ilu z nas, pomimo na nowo rosnących obaw, zadeklarowało odważnie swoją niemiecką narodowość. Nigdy się nie dowiemy, ilu postanowiło się jako Niemcy nie określić i ilu uznało identyfikację regionalną za kompromisowe i bezpieczniejsze rozwiązanie? Niestety, zwłaszcza koniec roku jest czasem, w którym od wielu naszych członków słyszę, że znowu boją się być sobą w Polsce. Czy tego można się było spodziewać 32 lata po mszy w Krzyżowej?

W tym okresie świątecznym pragnę podziękować tym z nas, których sytuacja na polsko-białoruskiej granicy skłoniła do solidarności z losem uciekinierów czy migrantów zepchniętych przez polityków do roli narzędzi ich polityki. Dziękuję za solidarność okazaną ofiarom pożaru słowackiej wioski na Spiszu oraz powodzi w Niemczech. Martwi mnie wzrost postaw ksenofobicznych i wrogich wobec innych ze względu na ich kulturę czy język, obojętnych na ich los. Są one niebezpieczne, gdyż mogą skierować się przeciw każdej mniejszości.

Relacje polsko-niemieckie 

Żyjemy w tej części świata, w której nikt nie kwestionuje demokratycznych rozwiązań, nawet jeśli usiłuje je naginać do swych wizji. Wybory są tej demokracji najważniejszym wyrazem. Wybory w Niemczech, z którymi związane jest nasze poczucie kulturowej, językowej i narodowej przynależności, przetasowały scenę polityczną. Rząd partii SPD, FDP i Zielonych pod wodzą kanclerza Olafa Scholza swoją politykę zagraniczną rozpoczął tradycyjnie od wizyt w Paryżu, Brukseli i Warszawie. Ta ostatnia pokazała skalę napięć pomiędzy państwami, która nas martwi a zwłaszcza to, że mniejszość niemiecka z utrudnianym dostępem do szkolnej nauki języka ojczystego w Polsce znajduje się na tej liście. Sposób, w jaki w 10 lat od rozpoczęcia rozmów Okrągłego Stołu w Polsce usiłuje się skłócić mniejszość niemiecką z Polakami zarówno w Polsce jak i w Niemczech budzi we mnie, który deklarację tego gremium w 2011 roku podpisywał, głęboki sprzeciw. Jestem też przekonany, że nowy rząd Niemiec właśnie uzyskuje przekonanie, że musi stać twardo na straży prawa mniejszości niemieckich do języka i kultury w krajach ich zamieszkania. Także w Polsce. Jasne zapewnienia o tym dotarły do nas w ostatnich dniach. Jednak jako obywateli Polski martwi nas to, że usiłuje się nas uczynić zakładnikami polskiej polityki w stosunku do Niemiec, a pomija się od lat nierealizowane w pełni zobowiązania zaciągnięte wobec mniejszości narodowych poprzez ratyfikację Europejskiej Karty Języków Regionalnych i Mniejszościowych.

Wymieniając ten ważny dokument Rady Europy przechodzę do tego, co stoi przed nami, gdyż właśnie w roku 2022 minie 30 lat od kiedy w Strassburgu ogłoszono jego treść. W Polsce stała się ona prawem obowiązującym od 2009 roku. Niestety prawem, którego wiele zobowiązań pozostaje niezrealizowanych, co negatywnie odbija się na kondycji mniejszości narodowych, w tym także społeczności niemieckiej, gdyż język jest i pozostanie najważniejszym nośnikiem tożsamości. Jednymi z krytykowanych przez Radę Europy niezrealizowanych zobowiązań jest udostępnienie nam szkolnictwa w języku niemieckim.

Wybaczcie, że na rozpoczęcie Nowego Roku poruszam tak trudne sprawy, ale właśnie na jego progu pragnę poprosić Was wszystkich do poczucia szczególnej odpowiedzialności za dziedzictwo, które przekazali nam nasi przodkowie. Mieli często o wiele trudniej, przeżyli wojny, terror powojenny, dyskryminację kulturową i językową często zachowując język, tradycje, ukrywając w PRL niemieckie stammbuchy, książki a nawet niemieckie pomniki. Po ustaniu PRL osiągnęliśmy wiele, ale jeszcze więcej jest przed nami . Zarząd VdG musi starać się w rozmowach z rządem poprawiać sytuację języka niemieckiego w systemie szkolnictwa na Śląsku, Pomorzu, Warmii i Mazurach, gdzie mieszkamy, ale jednocześnie musi być silnie wyrażana wola rodziców i uczniów do nauki tego języka i to nie tylko w postaci dodatkowych lekcji, ale także w postaci nauki dwujęzycznej i w języku niemieckim. Język niemiecki to nie tylko dbałość o dziedzictwo, ale przede wszystkim o przyszłość w nim zakorzenioną. To język najsilniejszej gospodarki UE, kraju, który jak żaden inny w ostatnich dziesięcioleciach był zwornikiem integracji europejskiej, ale też kraju, w którym żyje i będzie żyło wielu naszych bliskich.

Ochrona i pielęgnowanie języka 

Dlatego oprócz zabiegów o dalszy rozwój szkolnictwa, o różne formy jego upowszechniania i wykorzystywania jak projekt Lernraum.pl, kursy i obozy językowe musimy wszyscy odpowiedzieć sobie na pytanie, jak wiele dla języka naszych ojców czynimy. W obliczu ostatnich ograniczeń subwencji w Internecie pojawiły się petycje w jego obroniee w jego obronie. Dziękuję ich inicjatorom. Proszę, podpisujcie je by dowieść, jak bardzo jest nam potrzebny. Ale co najważniejsze: używajcie go w domach, czynnie lub biernie przekazujcie go dzieciom. Od tego najbardziej zależy jego przyszłość.

W minionych 30 latach organizacje Mniejszości Niemieckiej zbudowały swoją imponującą strukturę opartą o około 500 miejsc spotkań. Najwięcej jest ich na Górnym Śląsku, ale ciągną się dalej poprzez Dolny Śląsk, Pomorze, Kujawy, Warmię i Mazury. Dzięki wsparciu z niemieckiego MSW utrzymujemy ich funkcjonowanie dla dobra Niemców żyjących w ich okolicy. Napełniajcie te miejsca życiem, niech służą integracji naszej wspólnoty, niech kształtują lokalnie przyjaźń pomiędzy Polakami i Niemcami tym bardziej, im bardziej wielka polityka usiłuje to osiągnięcie ostatniego 30-lecia niszczyć. Tylko ożywione miejsca spotkań mają sens i tylko aktywne się obronią.

Tożsamość 

Oprócz języka naszą niemiecką tożsamość kształtuje także pamięć historyczna, która w sposób naturalny często jest różna od powszechnie znanej. W 1922 roku wytyczono granicę, która podzieliła Górny Śląsk. Mamy prawo po 100 latach uważać to za tragiczne dla Ślązaków wydarzenie, które skutkowało pierwszymi przymusowymi migracjami ale też podkreślać, że powstały wtedy w polskiej części Śląska niemieckie szkoły, których dzisiaj w Polsce nie ma. Odmiennie stawiane akcenty w spojrzeniu na historię nie muszą dzielić. Jeśli są przedmiotem rozmów i debat przyczyniają się do budowania mostów porozumienia i wzrostu akceptacji z jednej a umacniania tożsamości z drugiej strony. Temu służy już działające Centrum Badań Mniejszości Niemieckiej a będzie służyć Centrum Dokumentacyjno-Wystawiennicze Mniejszości Niemieckiej, które zostanie w Opolu otwarte w 2022 roku. Będzie pierwszym miejscem w kraju, które opowie o wielowiekowej obecności Niemców w granicach współczesnej Polski, a więc o korzeniach dzisiejszej mniejszości niemieckiej. Mam nadzieję, że pomoże zarówno większości jak i nam samym zdobyć wiedzę, która jest warunkiem akceptacji.

Pandemia zmuszała nas do rezygnacji lub przesuwania niektórych projektów. Jednym z nich było największe wydarzenie kulturalne Niemców w Polsce, jakim jest Festiwal Kultury Mniejszości Niemieckiej we Wrocławiu. Mam nadzieję, że 10 września 2022 roku będziemy mogli się znowu spotkać w Hali Stulecia i z dumą prezentować dorobek naszych artystów na scenie, a w kuluarach poznawać osiągnięcia kilkudziesięciu naszych organizacji regionalnych, szkolnych, branżowych i młodzieżowych. Wszystkie one razem, a nie osobno, kształtują życie niemieckiej społeczności w Polsce. Żadna z nich nie może być wyspą. Wszystkie muszą się wzajemnie wspierać i szanować. Większe organizacje muszą wspierać mniejsze, od których bardzo często mogą też czerpać wzorce kultywowania niemieckiej tożsamości.

Rok wyborów w VdG

VdG od 30 lat stara się być zwornikiem tej wzajemnej współpracy niemieckich organizacji z 10 województw. To niełatwe zadanie, gdyż pomiędzy Śląskiem, Pomorzem, Kujawami czy byłymi Prusami Wschodnimi różni nas historia, dialekt ale także współczesna sytuacja. Wszyscy żyjemy w diasporze, ale na Górnym Śląsku jest nas znacznie więcej niż na północy. Wszyscy mamy silną potrzebę partycypacji politycznej, ale właściwie tylko w województwie opolskim jesteśmy obecni w czynnym życiu politycznym. Wszyscy chcemy, by silną rolę w organizacji i życiu mniejszości niemieckiej odgrywała młodzież: szanująca dorobek starszych, przejmująca ich rolę i patrząca w przyszłość. Dobra reprezentacja Mniejszości Niemieckiej oczekiwana jest nie tylko przez nas, jej członków, ale także przez tych, którzy nas wspierają w obydwu rządach czy międzynarodowych organizacjach. W roku 2022 kończy się kolejna kadencja zarządu VdG z reprezentantami wszystkich regionów, w których żyjemy. Zadbajcie o dobrych delegatów z waszych organizacji a poprzez to o dobry zarząd VdG gotowy służyć nam wszystkim. Im trudniejszy czas, tym większe wymagania przed nami.

Na zakończenie dziękuję wszystkim polskim i niemieckim instytucjom rządowym, samorządowym oraz fundacjom i osobom za każde wsparcie jakie zostało nam udzielone. Nie moglibyśmy funkcjonować, gdyby nie istniał w Niemczech program wsparcia dla mniejszości niemieckich a w Polsce nie było środków na nasze projekty kulturalne i medialne. Nie wyobrażamy sobie lokalnych struktur bez wsparcia samorządów. Dziękujemy za dobrą współpracę z naszą mniejszościową Fundacją Rozwoju Śląska.

Życzę Wam w Nowym Roku zdrowia i pomyślności w życiu osobistym a jako społeczności połączonej wspólnym niemieckim dziedzictwem i celem utrzymania kulturowej i narodowej tożsamości oraz odbudowania tożsamości językowej życzę sukcesu, które wzbogacają Polskę, Niemcy oraz przyczyniają się do integracji wielokulturowej Europy.

Bernard Gaida 
przewodniczący ZNSSK w Polsce 

  • Dział: VdG

Pokój tylko wśród swoich

W minionym tygodniu, podczas wizyty w Berlinie, miałem okazję odbyć kilka rozmów w sprawie mniejszości niemieckiej. Tematem był przede wszystkim brak mniejszości w umowie koalicyjnej nowego rządu, nie dało się przy tym jednak pominąć bieżących sporów w polskiej polityce, mających bezpośredni wpływ na życie mniejszości niemieckiej w Polsce. Tak jak na przykład ostatniej inicjatywy posła Kowalskiego, w myśl źle rozumianej symetrii proponującego odebranie samorządom środków przeznaczanych do tej pory na naukę języka niemieckiego przez dzieci należące do mniejszości.

Krótko po powrocie o komentarz w tej sprawie poprosił mnie dziennikarz jednego z bardziej popularnych polskich portali informacyjnych. W dość obszernym artykule autor sporo miejsca poświęcił również wypowiedzi obecnego ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka zapowiadającego poprawkę do budżetu na przyszły rok i podkreślającego, że rząd federalny edukacji polskich uczniów w Niemczech nie poświęcił do tej pory żadnych środków. Minister zapomniał przy tym, że w Niemczech, ze względu na ustrój federalny, finansowanie leży nie w gestii rządu, a poszczególnych landów, i na przykład w Nadrenii-Północnej Westfalii wszystkie polskojęzyczne dzieci, których rodzice złożyli wiosek o możliwość uczęszczania na lekcje języka polskiego, taką możliwość uzyskały.

Artykuł odbił się szerokim echem w sieci: „Czyli w Niemczech germanizacja Polaków, a w Polsce mniejszość niemiecka?”, „Co oni tam jeszcze robią?” czy wreszcie „Ani złotówki na mniejszość niemiecką” – to tylko kilka z setek komentarzy, jakie w ciągu zaledwie dwóch dni od ukazania się artykułu pozostawili wzburzeni internauci. Zaskakujące jest, że nawet taka sprawa jak nauczanie języka niemieckiego w polskich szkołach może budzić aż tak nieprzyjazne emocje.

Tymczasem brak w tych komentarzach i często także u polityków w sprawach polsko-niemieckich zrównoważonej rozmowy o celach i zobowiązaniach państw wobec swych obywateli, którzy w granicach tego państwa zamieszkując swoją ojczyznę, są jednocześnie innej narodowości. Co ich odróżnia od migrantów? Jak realizowana jest zadeklarowana w międzynarodowych traktatach polityka mniejszościowa? O sprawach tożsamości i języka każdego obywatela należy rozmawiać z szacunkiem i godnością. Tego byśmy sobie jako Niemcy w Polsce życzyli.

Tymi wartościami nasycone jest Boże Narodzenie, dlatego życzę ich wszystkim z tej okazji; także tym, którzy z rozgrzanymi głowami chcieliby pokój i miłość nieść tylko swoim. Bóg przychodzi do ludzi wszystkich narodów i języków.

Bernard Gaida

 

  • Dział: Blogi

Czekanie

Znajdujemy się w okresie Adwentu, który jest oczekiwaniem na przyjście Mesjasza i ma to charakter religijny. Jednocześnie znajdujemy się w czasie wypełnionym różnymi oczekiwaniami o zupełnie innym charakterze. Czekamy na ostateczne powołanie rządu w Niemczech i ciągle dostajemy jakieś cząstkowe informacje.

Już zostaliśmy zaskoczeni faktem, że umowa nowej koalicji nie nie zawiera informacji o wspieraniu mniejszości niemieckich i oczekujemy od rządu jakiejś deklaracji, że pomimo tego Niemcy nadal będą czuli swoją odpowiedzialność za Niemców za granicą, i to w kontekście skutków II wojny światowej. Bo przecież dzisiejsza sytuacja tych grup jest prostą konsekwencją wywołania tej wojny, przesunięcia granic, funkcjonowania żelaznej kurtyny itd.

Przed chwilą usłyszałem, że nowym ministrem spraw wewnętrznych zostanie zrównoważona i pozytywnie postrzegana Nancy Faeser i to od niej wiele będzie zależało. Pewnie na nowej minister spraw zagranicznych Annalenie Baerbock spocznie reakcja na coraz głośniejszą antyniemieckość polskich władz. Te przyszłe działania nowego rządu Niemiec to też element oczekiwań o charakterze politycznym.

Dzisiaj bowiem czekamy na to, co się stanie z kolejnymi budżetowymi inicjatywami posła Kowalskiego wymierzonymi w nauczanie języka niemieckiego jako języka mniejszości. Czekamy na reakcję rządu niemieckiego na akcję plakatową wymierzoną nie tylko w ambasadora Niemiec Arndta Freytaga von Lohringhoven, ale przede wszystkim w Republikę Federalną Niemiec poprzez porównywanie jej do III Rzeszy. Akcję finansowaną przez Ministerstwo Kultury. Na razie były to tylko ignorowane w Warszawie apele. Z negatywną reakcją władz polskich nie spotkał się akt spalenia flagi Niemiec w Warszawie.

Berliński MSZ zderzy się zapewne z próbami uzyskania reparacji wojennych w stosunkach bilateralnych i problemem sporu o praworządność w Polsce na płaszczyźnie europejskiej. Ten drugi temat stał się obszernym i jednoznacznym zapisem umowy koalicyjnej, którą Niemcy w UE będą realizować.

Czy napinanie struny w momencie zmiany rządu w Niemczech to dobra taktyka polskich władz? Czy to napinanie nie odbije się na sytuacji mniejszości niemieckiej w Polsce? Problem narasta od wielu miesięcy i jakiś lęk przed jej pogorszeniem dało się od naszych członków i sympatyków słyszeć przez cały okres trwania Narodowego Spisu Powszechnego, co powstrzymało zapewne wielu przed zadeklarowaniem niemieckiej narodowości. Strach nigdy nie pozostaje bez konsekwencji. Co z tego wszystkiego wyniknie, czas pokaże. Czekanie stało się domeną najbliższego okresu.

Bernard Gaida

  • Dział: Blogi
Subskrybuj to źródło RSS